Covid-19 w mieście i wsi

Covid-19

Pandemia, która twa od wczesnej wiosny przejęła władze nad całym światem. Skutki wirusa odczuwają mieszkańcy dużych miast, mniejszych miasteczek oraz wsi. Setki tysięcy osób zarażonych, bez objawowych i ozdrowieńców. Każdego dnia śledzimy wiadomości, aby być na bieżąco z informacjami oraz obostrzeniami. Kolejnych przeszkód wciąż przybywa jak szalonych. Wiosną zostaliśmy zmuszeni do siedzenia w domu. Taki sam scenariusz pojawił się teraz. Mieszkańcy, dużych miast mieszkający w blokach masowo zainteresowali się działkami w rodzinnych ogrodach działkowych. Tego roku jak nigdy sprzedały się praktycznie wszystkie wolne tereny zielone. Działo się tak z powodu tego, że obywatele mieli dość siedzenia z całą rodziną na kilku metrach kwadratowych. Przypomnijmy sobie, że wiosną zakaz był wejścia do parków, lasów więc jedynym spacerem była okazja wyjścia z psem czy zrobienie zakupów. Ludzie kupowali więc działki, bo tam zakazu wstępu nie było. Rodziny mogły spędzić czas na świeżym powietrzu, dotleniając siebie i dzieci. Populacja miasta zazdrościła mieszkańcom wsi, którzy mają swój kawałek zieleni. Częściowo osoby zamieszkujące duże miasta a pochodzący ze wsi wyjechali do rodzin za miasto. Za to ludność wsi cieszyła się z powodu wyjścia na dwór w każdej chwili kiedy tylko pojawi się na to ochota. Dzieci mogły bawić się na swoich przy domowych placach zabaw, gdy place zabaw w miastach zostały zamknięte z powodu panującej epidemii. Nie oznacza to jednak, że ludzie wsi nie odczuwali żadnych obaw, karetek w wiejskich miasteczkach jest często w znikomej ilości. Ambulans może występować w jednej sztuce na wieś, a nawet na kilka wiosek. Co oznacza, że często, gdy jej potrzeba jest niedostępna. Nauczeni sytuacja z wiosny pewne obostrzenia spowodowane covid-19 łatwiej przyswoiliśmy. Jednocześnie niestety wiele pomijamy. Obywatele miast nie zapraszają do siebie gości, obawiają się sąsiadów, którzy w każdej chwili mogą zadzwonić na policje, narażając ich tym samym nie tylko na obciążenia finansowe, ale również krytykę ze strony reszty sąsiadów. Mieszkańcy wsi bez problemu przemieszczają się między domami, są w stanie zorganizować również urodziny. Odbywa się tak ze względu na znikomą ilość patroli policyjnych. Obostrzenia, które dotyczą całej Polski. Różnią się między miastem a wsią. Nie trzeba wybrać się daleko za miasto, aby przekonać się, że szybciej niż w Warszawie na uliczkach wsi znajdziemy osoby bez maseczek, szalików czy kominów mających zakrywać usta i nos. Warto zadać sobie pytanie, dlaczego tak się dzieje, czy jest to kwestia tego, że we wsi każdy zna każdego i mniej obawia się możliwości zarażenia? Czy może duże znaczenie mają tutaj patole policyjne? Kolejne miesiące przyniosą następne obostrzenia czy w trakcie ich trwania będzie nadal tak samo? Czy panujący wirus przyczyni się do tego, że ludzie wyprowadzą się na wieś?